BOSCO BOYS I CALM: DWA DOMY JEDEN CEL

Pokój Wam!
Niedawno miałem świetny wjazd do stolicy Kenii, więc postanowiłem trochę się tym z Wami podzielić. Z założenia wyjazd nie był turystyczny, ale „służbowy” – celem była ambasada Polski w Nairobi i zdobycie wiz dla grupy wybierającej się w maju do naszego kraju. Sprawa miała być prosta i krótka, bo w tym roku mieliśmy już w ambasadzie „znajomości”. W środę miałem zajechać na miejsce, a w czwartek wracać z wizami. Przynajmniej takie były rozkazy. Ja jednak modliłem się o polską biurokrację, bo chciałem wykorzystać pobyt w Nairobi na krótkie wakacje. Wierząc z góry w przychylność Szefa dla mojego planu, załatwiałem sobie noclegi na więcej niż jedną noc...

 

I tak oto dotarłem do salezjańskiej placówki Bosco Boys w Nairobi. Jest to projekt bardzo podobny do CALM – dom dla chłopców ulicy. Z tego względu zależało mi, żeby się tam znaleźć i móc trochę porównać oba ośrodki. Na szczęście dyrektor wspólnoty okazał się bardzo uprzejmy i mogłem zostać w centrum aż do mojego wyjazdu z Kenii.
Bosco Boys działa od 1990 roku i chyba z tego względu jest lepiej zorganizowane. System przyjmowania chłopców podzielony jest na trzy etapy. Po pierwsze salezjanie mają coś na kształt centrum młodzieżowego w jednym ze slumsów Nairobi. Tam przychodzą chłopcy i spędzają czas wolny. Zapoznają się z księdzem tam pracującym i jeśli wspólnie dojdą do wniosku, że chcieliby zamieszkać na placówce salezjańskiej by zmienić swoje życie, rozpoczyna się dla nich etap drugi. Przenoszą się do centrum rehabilitacji. To jakby wprowadzenie do życia w Bosco Boys. Czas by zorientować się czy chłopak będzie w stanie przestrzegać podstawowych reguł życia w ośrodku i czy chce się uczyć. Przebywając w centrum rehabilitacji, chłopcy nie chodzą jeszcze do szkoły, ale mają na miejscu organizowane lekcje – nie z konkretnych przedmiotów szkolnych, ale raczej wszystko na raz, by wpasować ich później w odpowiadającą ich poziomowi wykształcenia klasę. Obecnie zajmuje się tym dwóch wolontariuszy – studentów pedagogiki.


Po tym okresie przejściowym, na ogół na początku roku szkolnego, chłopcy przenoszą się do Bosco Boys. Podobnie jak w CALM jest tam miejsce dla ok. 130 dzieci z poziomu szkoły podstawowej. Jednak szkoła jest częścią ośrodka i znajduje się na jego terenie (do tego obecnie dążymy w CALM). Uczą się w niej również dzieci z okolic. W szkole pomaga na dzień dzisiejszy trójka wolontariuszy, prowadząc lekcje w klasie komputerowej. Oczywiście zajmują się oni również chłopcami po szkole, w czasie różnych codziennych zajęć. Jednak ich rola nie jest tak mocno związana z pracą wychowawcy, jak to jest w przypadku wolontariuszy w CALM. Rolę kompleksowego zajmowania się chłopcami spełniają prenowicjusze salezjańscy (na terenie ośrodka mieści się bowiem również prenowicjat). Jest ich ok. 10, co stanowi dużą zaletę Bosco Boys – nie brakuje załogi. Widać to także w sposobie zorganizowania pracy z dziećmi. Są one podzielone na osiem grup (cztery grupy juniorów i cztery seniorów) i do każdej przydzielonych jest po trzech opiekunów spośród prenowicjuszy, nauczycieli i wolontariuszy. Do tego ciekawym pomysłem jest rywalizacja grup: w ciągu roku szkolnego zdobywają one punkty za osiągnięcia w nauce, zawody sportowe, muzyczne, itp., zaangażownie w pracę. Na koniec ci, którzy zdobyli najwięcej punktów (jedna grupa juniorów i jedna seniorów) w nagrodę jadą na kilka dni do Mombasy. Jak dla mnie bardzo pomysłowe.


Na koniec mojego pobytu w Nairobi, w poniedziałek, odwiedziłem polskiego misjonarza ze zgromadzenia Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, który rezyduje niedaleko Bosco Boys, o czym dowiedziałem się przypadkiem od salezjanów. Miło było spotkać rodaka na obcej ziemi, choć i tak rozmawialiśmy po angielsku, gdyż była ze mną jedna wolontariuszka z centrum salezjańskiego. Dzięki takim spotkaniom coraz szerzej patrzę na temat misji w Afryce i chciałbym go jeszcze zgłębić.

Tak to więc ogólnie bawiłem się do wtorku, kiedy to przyszedł czas by odebrać wizy naszych chłopców i wracać do Ugandy. Mission complete :) Nocnym autobusem pomknąłem do domu.

Tomasz Karczmarek MWDB
Namugongo – Uganda 20/04/2010